Aktualności

Spełnione marzenia Angela Di Marii.

Angel Di Maria w młodości
Angel Di Maria w młodości
Historię piłkarza, który w młodości musiał zmagać się z przeciwnościami losu, które dotykają tysiące marzących o piłkarskiej karierze chłpaków, przedstawia Marcin Mendelski - prowadzący fanpage 'Nieobiektywny Kibic'.


"Przeciętna osoba wkłada 25% energii i możliwości w pracę. Świat zdejmuje kapelusz dla tych, którzy dają z siebie więcej niż 50% i staje na głowie dla tych niezwykłych dusz, które poświęcają 100%", tak mawiał kiedyś Andrew Carnegie. Bez wątpienia ten amerykański przemysłowiec szkockiego pochodzenia miał rację. Jeden z najbogatszych ludzi w dziejach wiedział jak robić biznes (pomijając kwestię wyzyskiwania pracowników) i według niego jedyną drogą do osiągnięcia sukcesu była ciężka praca. Podobnie myślał pewien młody Argentyńczyk, który po wizycie u lekarza, na którą zabrała go mama, postanowił, że zostanie piłkarzem. Nie mógł znieść faktu, że jego rodzice ciężko pracują i praktycznie na nic ich nie stać, dlatego postawił na futbol. Kilka lat temu był najdroższym piłkarzem w historii Premier League, a dziś zarabia krocie jako piłkarz Paris Saint-Germain F.C. Panie i Panowie, przed Wami Ángel Di María!

Ángel Di María urodził się 14 lutego 1988 roku w mieście Rosario w Argentynie. Jest walentynkowym dzieckiem podobnie jak Edinson Cavani, Christian Eriksen i Asia Nitollano, była wokalistka The Pussycat Dolls. Syn Miguela i Diany wychowywał się w Rosario, mieście we wschodniej Argentynie. Jego ojciec w przeszłości był piłkarzem rezerw River Plate i zawsze marzył o wspaniałej karierze. Niestety poważna kontuzja kolana przekreśliła jego szansę na zostanie legendą Club Atlético River Plate. Po epizodzie piłkarskim Pan Miguel Di Maria ciężko pracował w składzie węgla. Żył z miesiąca na miesiąc, a jego skromna płaca nie wystarczała na wyżywienie rodziny, dlatego Pani Diana również dorywczo pracowała. Także dzieciństwo Angela nie było zbyt kolorowe. Mieszkał w jednym pokoju z dwiema siostrami.

Ángel Di María był ruchliwym dzieckiem. Ciągle biegał po mieszkaniu i zachowywał się tak jakby miał niespożyte siły. W końcu Diana Di Maria nie wytrzymała i zabrała swojego 4-letniego syna do lekarza. Pani Di Maria zapytała lekarza co ma zrobić skoro jej syn nie przestaje biegać. Wiecie jaką usłyszała odpowiedź? Niech zacznie grać w piłkę nożną. W ten oto sposób rozpoczęła się przygoda Ángela Di Marii z futbolem (doktor był zagorzałym fanem Albicelestes).

Można powiedzieć, że argentyński lekarz trafił z diagnozą w dziesiątkę, ponieważ dzieciak był niezwykle utalentowany. Jego mama co dwa miesiące musiała sklejać mu buty, tak intensywnie grał w piłkę na ulicach Rosario. Kiedy miał 7 lat strzelił 64 gole dla drużyny z dzielnicy, w której się urodził. Pewnego dnia po powrocie do domu z meczu usłyszał od swojej matki, że lokalna stacja radiowa chce przeprowadzić z nim wywiad. Nieźle prawda?

Na pierwsze poważne sukcesy musiał troszkę poczekać i ciężko pracować...



Potem już wszystko poszło z górki. Szalenie zdolny młodzieniec otrzymał propozycję treningów i gry w akademii Rosario Central, co nie podobało się jego ojcu. Pan Miguel Di Maria był kibicem Newell's Old Boys. Delikatnie mówiąc te dwa kluby za sobą nie przepadają. Na szczęście mama zawsze trzymała kciuki za Rosario Central, wiec ojciec nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Ángel Di María trafił do "La Academia Rosarina" w zamian za... 35 piłek. Tyle dostała jego poprzednia drużyna Torito.

Początki Angela w szkółce piłkarskiej Rosario Central nie były łatwe. Chłopak był filigranowy, szczuplutki i wyraźnie odstawał fizycznie od swoich rówieśników. Dochodziło nawet do sytuacji, w których jeden z trenerów wytrząsał się nad Di Marią - chodziło o warunki fizyczne. Di María rzeczywiście miał problem, w wieku 15 lat nie rósł tak szybko jak jego koledzy, nadal był bardzo szczupły i brakowało mu sił. Podczas jednego z treningów usłyszał od swojego trenera, że: "Jesteś c**ą, jesteś hańbą. Nigdy nie osiągniesz niczego. Przegrasz". Po tych słowach Di Maria opuścił boisko z płaczem. Po powrocie do domu Pani Diana od razu zauważyła, że coś jest nie tak i zapytała co się stało. Jej syn kluczył, więc postanowiła z nim porozmawiać następnego dnia. Nazajutrz Diana Di Maria podeszła do swojego syna i powiedziała mu: "Podniesiesz się. Wrócisz i będziesz znowu sobą. Dzisiaj musisz ponownie tam iść i udowodnić przede wszystkim sobie, że potrafisz grać". Słowa wsparcia matki były dla Ángela bezcenne. Diana Di Maria wcieliła się w tym momencie w rolę Michaela Caine'a (Alfreda J. Pennywortha) z filmu "Batman-Początek", w którym Bruce Wayne usłyszał następujące słowa: "Dlaczego upadamy, Bruce? Po to, żeby nauczyć się jak wstawać".

Argentyńczyk wstał, trenował jeszcze ciężej, lecz efektów nie było widać. Po roku był w tym samym miejscu. Jego ojciec był rozczarowany i powiedział do swojego syna: "Masz trzy opcje: możesz pracować ze mną, skończyć szkołę, albo spróbować swoich sił ostatni raz w futbolu. Jeśli Ci się nie uda, będziesz musiał wrócić i pracować ze mną w składzie węgla".

Perspektywa pracy z ojcem w składzie węgla była dla niego tak "interesująca" jak składanie długopisów na akord. Właśnie dlatego Ángel Di María wskoczył na najwyższe obroty i w połowie grudnia 2005 dostał się do pierwszej drużyny Rosario Central. W lidze Apertura zadebiutował dokładnie 14 grudnia 2005 roku w meczu przeciwko Independiente. Swojego pierwszego gola dla "Los Canallas" strzelił 24 listopada 2006 roku w meczu z drużyną Quilmes.

Angel fetujący gola z Chile w półfinale MŚ U-20 w 2007 roku w Kanadzie:



Popularny "Fideo" (z hiszpańskiego "makaron" - ze względu na swoją sylwetkę) odetchnął z ulgą po dostaniu się do pierwszej drużyny. Wszystko powoli zaczęło się układać. W 2007 roku poleciał z Albicelestes na Mistrzostwa Świata U-20 do Kanady. Razem z Everem Banegą, Mauro Zarate i Sergio Aguero wygrali młodzieżowy Mundial w cuglach. Na MŚ do lat 20 Di Maria strzelił trzy gole i był jednym z najlepszych w ekipie Hugo Tocalliego. Znakomity turniej w wykonaniu błyskotliwego skrzydłowego sprawił, że zaczęły się nim interesować wielkie marki pokroju Boca Juniors i Arsenalu. Jednak Di Maria wybrał Benfikę Lizbona, chociaż niewiele brakowało by trafił do... Rubinu Kazań.

Lizbona była idealnym miejscem dla niego. W Portugalii grało się podobnie jak w Brazylii. Było miejsce na indywidualne akcje i obrona przeciwników nie była tak twarda jak w Serie A czy Premier League. Argentyński skrzydłowy szybko zaaklimatyzował się w drużynie "Orłów". Co prawda w pierwszych dwóch sezonach jego statystyki nie były imponujące, ale w rozgrywkach 2009/2010 Di Maria przechodził samego siebie. Fantastycznie dryblował, popisywał się zagraniami typu rabona i strzelał spektakularne bramki. Sezon 09/10 zakończył z 10 golami i 19 asystami w 45 meczach. Latem 2010 roku nazwisko gwiazdora "As Águias" było już znane w całej Europie za sprawą transferu do Realu. Argentyńczyk kosztował "Los Blancos" 25 milionów euro.

A tak sobie radził w Benfice...



Jego umiejętności doceniali zarówno Jose Mourinho jak i Carlo Ancelotti. Argentyński skrzydłowy był królem asyst. Real z nim w składzie był dynamiczny, grał szybko i przede wszystkim skutecznie. W 2014 roku Carletto ustawił go bliżej napastników i było to mistrzowskie posunięcie, zwłaszcza w finale Ligi Mistrzów przeciwko Atletico. W dniu 24 maja 2014 roku doszło do hiszpańskiego finału na Estadio da Luz w Lizonie, miejscu które doskonale znał Di Maria (derby Madrytu w finale LM!). Lepiej mecz rozpoczęli "Los Rojiblancos" i za sprawą Diego Godina wyszli na prowadzenie w 36. Minucie. W drugiej połowie Real bił głową w mur. Huraganowe ataki "Los Blancos" napędzał Ángel Di María. Argentyńczyk dwoił się i troił na boisku. Robił wszystko, by doprowadzić do remisu. Wreszcie w 93. minucie Sergio Ramos wyrównał stan rywalizacji perfekcyjnym strzałem głową (Thibaut Courtois wyciągnął się jak struna, lecz nie dał rady obronić strzału Ramosa). W dogrywce podłamane Atletico nie miało już zbyt wiele do powiedzenia. Kolejne bramki dla Realu strzelali: Gareth Bale, Marcelo i Cristiano Ronaldo z karnego. Upragniona "La Decima" stała się faktem. Real wywalczył 10 Puchar Europy/Ligi Mistrzów w historii, a Ángel Di María spełnił swoje marzenie z dzieciństwa. Chwilę później celebrował zwycięstwo z kolegami i swoją córeczką. Jak sam wspomina był to jeden z najpiękniejszych momentów w jego życiu.

Real dał mu najważniejsze trofea w karierze: Ligę Mistrzów, Superpuchar Europy, mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii. Jego przygoda z Madrytem zakończyła się latem 2014 roku. Argentyńczyk przyjął propozycję swojego ulubionego klubu z dzieciństwa - Manchesteru United i trafił na Old Trafford za 75 mln euro, stając się najdroższym piłkarzem w historii Premier League (wówczas).

W Realu zaliczył chyba najlepszy okres w swojej karierze:



Ciężko w to uwierzyć, ale oczekiwania w drużynie Czerwonych Diabłów były jeszcze większe niż w Madrycie, a wszystko za sprawą numeru "7", który otrzymał. Jak wiadomo z "7" na plecach grali wcześniej George Best, Bryan Robson, Eric Cantona, David Beckham i Cristiano Ronaldo. Tym razem ogromna presja go sparaliżowała. Argentyńczyk nie odnalazł się w drużynie z Teatru Marzeń. Lepsze mecze przeplatał słabszymi. Od czasu do czasu czarował jak na przykład w meczu z Leicester, w którym przelobował Kaspera Schmeichela, ale to było zdecydowanie za mało jak na jego możliwości. Na początku 2015 roku stracił formę i łapał w głupi sposób kartki. Jego przygoda z wymarzonym klubem okazała się porażką, a kibice United nazwali go w jednej z ankiet najgorszym transferem sezonu. Zatem Di Maria nie miał wyjścia i musiał opuścić United. Latem 2015 roku Paris Saint-Germain F.C. zapłaciło za niego włodarzom "Czerwonych Diabłów" 63 mln euro i Argentyńczyk trafił na Parc des Princes.

Premier League niestety nie okazała się zbyt łaskawa dla di Marii...



Swoją przygodę z "Les Parisiens" rozpoczął z wysokiego C. W sezonie 2015/2016 pobił rekord Ligue 1 w liczbie asyst - 18. Rozgrywki 15/16 zakończył z 15 golami i 25 asystami w 47 meczach. Paris Saint-Germain Football Club dał mu: trzy mistrzostwa Francji, trzy Puchary Francji, trzy Puchary Ligi Francuskiej oraz trzy Superpuchary Francji.

We wszystkich czterech sezonach w barwach PSG, Ángel Di María nie schodził poniżej pewnego poziomu. W każdych rozgrywkach notował powyżej 10 asyst. Łącznie przez cztery lata gry dla "Les Parisiens", do sezonu 2018/19, zdobył 69 goli i zanotował 69 asyst, a wszystko to w 180 meczach.

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Ángel Di María wystąpił w 669 meczach, strzelił 157 goli i zanotował 215 asyst.

Obecnie Argentyńczyk zarabia 210,000 euro tygodniowo, wspiera rodzinę, a jego ojciec nie musi już pracować w składzie węgla. Ángel Di María jest doskonałym przykładem na to, że warto mieć marzenia i pracować na nie z całych sił. Dzięki matce, która zawsze w niego wierzyła odniósł sukces. Stał się wytrwały, wyciągnął wnioski z niepowodzeń i wyniósł swą grę na bardzo wysoki poziom. Gdyby w Argentynie firma Bridgestone prowadziła kampanię "Podążaj za marzeniami, bez względu na wszystko" to Ángel Di María powinien zostać jedną z jej twarzy. Bez wątpienia wzór do naśladowania dla młodych adeptów piłki nożnej.

Przejście do PSG okazało się dobrym ruchem, bo jego kariera znów nabrała tempa. A oto 10 cudownych bramek w jego karierze:



PS. Jego piłkarskim idolem był Kily González, którego miał okazję podziwiać w młodości na treningach Rosario Central. Di María chciał mu dorównać, a przebił jego osiągnięcia!

Marcin Mendelski

______________

Autor tekstu prowadzi na facebooku fanpage: Nieobiektywny kibic o tematyce sportowej. Zachęcamy do polubienia strony oraz do regularnego śledzenia zamieszczanych tam materiałów.