Aktualności

Dokąd zmierza Widzew? Z obecną polityką kadrową Ekstraklasa będzie musiała jeszcze zaczekać...

Widzew - Quo Vadis
Stadion Widzewa Łódź / fot. Agencja Gazeta
Klub z ogromnym budżetem, jak na 2 ligę, pięknym stadionem co mecz wypełnionym po brzegi przez kibiców powinien tę ligę 'zjeść'. Tymczasem klub zanotował dziewiąty remis z rzędu!


Aby nie siać niepotrzebnej paniki wśród kibiców Widzewa, od razu uspokajam – Widzew w tym sezonie awansuje do 1 ligi. Co do tego nie ma wątpliwości, mimo ostatniej serii aż dziewięciu remisów z rzędu (!), kiedy nawet z najsłabszymi drużynami w lidze Łodzianie nie potrafili zdobyć kompletu punktów. Swoją drogą to niesamowite, że po takiej serii remisów klub jest wciąż na premiowanym awansem miejscu, nie mając wcześniej wielkiej przewagi punktowej. Po niedawnej zmianie trenera, być może będzie trochę nerwowo, ale ostatecznie Widzew zajmie jedno z trzech premiowanych awansem miejsc. Radosław Mroczkowski skompletował silną drużynę i na tyle dobrze ją przygotował, że o ich awans można być spokojnym. Jednak nie to jest prawdziwym problemem Widzewa

____________________________________________________________________

S
zukasz klubu, a  nie masz menedżera? Potrzebujesz pomocy lub chcesz wypromować swój klub? >> ZAREJESTRUJ SIĘ I STWÓRZ SWOJE SPORTOWE PORTFOLIO! - Sprawdź co możemy dla Ciebie zrobić.

____________________________________________________________________


Widzew dziś nie powinien się martwić o awans do 1 ligi, a raczej o kolejny sezon. W tej formie i z takim składem Widzew będzie miał duże problemy jeśli chodzi o awans do Ekstraklasy od razu po awansie do 1 ligi, a zapewne na to liczą działacze i przede wszystkim, kibice.  Na całe ich szczęście w tym roku do Ekstraklasy awansują Raków i najprawdopodobniej ŁKS, bo z tymi drużynami przy obecnym potencjale nie mieliby argumentów, by z nimi rywalizować. Jednak nie należy zapominać o takich ekipach jak Termalica, Sandecja czy Stal Mielec, które będą zapewne równie mocno zabiegać o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a do tego jeszcze nie wiadomo kto z Ekstraklasy spadnie i jaką siłą będzie dysponował.

Zbyt zachowawczo...

Widzew ze swoim budżetem na poziomie tych mniej zamożnych klubów ekstraklasowych (15 milionów złotych) i jedną z najlepszych frekwencji na trybunach w skali kraju, przyjął zadziwiającą strategię zrównoważonego rozwoju i spokojnego budowania drużyny w oparciu o młodych zawodników. Co prawda Widzew zatrudnił doświadczonego napastnika - Roberta Demjana, ale niestety był to tranferowy niewypał, choć zamysł był naprawdę dobry. Należy pamiętać, że tak doświadczony zawodnik nie miał odpowiednich partnerów do gry. Taki napastnik jak on żyje przede wszystkim  z podań, a tych w Widzewie nie miał mu kto dostarczać, dlatego dość szybko pożegnał się drużyną z Al. Piłsudskiego. To był jednak wyjątek, po którym zaczęto znów poszukiwać młodych, perspektywicznych zawodników.

Tyle tylko, ze każdy sezon spędzony w lidze niższej niż Ekstraklasa, to wymierne straty dla tego klubu i zaoszczędzone, a raczej nie wydane, pieniądze  wcale tych strat nie pokryją. Mając pieniądze i kibiców za sobą Widzew musi szukać dużych nazwisk, ale nie takich, którzy na koniec kariery chcą już tylko odcinać kupony, tylko takich, którzy mają coś jeszcze do udowodnienia w Ekstraklasie. Ze swoją marką, historią i kibicami powinno być im łatwiej takich zawodników znaleźć i namówić do gry w Widzewie,  choć wiadomo, że nie jest to łatwe zadanie.  Wszyscy zdają sobie sprawę w jakiej sytuacji znajduje się Widzew i próbują ją bezwzględnie wykorzystać, żądając od Widzewa kwot o wiele wyższych, niż żądaliby od innych klubów. Takie są jednak realia i Widzew nie powinien się na nie obrażać, tylko odpowiednio zareagować - stać ich, a na brak dwóch awansów z rzędu - raczej nie.

Stefan "Siara" Siarzewski najlepiej to ujął... ;)



Awans i co dalej...?

No bo co Widzew zrobi po awansie do 1 ligi? Nie będą mieli wyjścia, tylko zrobić rewolucję kadrową. Nie ma oczywiście mowy o wymianie całego zespołu, ale o dokupieniu do każdej formacji, co najmniej po jednym doświadczonym nazwisku, co najmniej… A to już rodzi pewne ryzyko, bo to poważna ingerencja w trzon zespołu, który powinien być gotowy już w 2 lidze na walkę o Ekstraklasę, a w okienku przed rozpoczęciem sezonu w 1 lidze powinien być  jedynie uzupełniony / skorygowany na poszczególnych pozycjach. A tak, morale w zespole może zostać niepotrzebnie zaburzone, co może owocować konfliktami w drużynie, a to na pewno nie pomoże w walce o awans. Tu ogromną rolę do odegrania będzie miał szkoleniowiec Łodzian, by tę drużynę odpowiednio poukładać, zarówno na boisku, jak i  w szatni. Pytanie tylko czy Jacek Paszulewicz temu zadaniu podoła, bo wcale nie jest powiedziane, że właśnie jemu  to zadanie przypadnie i czy na tej pozycji również nie będzie kolejnej roszady. Nie mniejszą rolę w budowaniu zespołu na 1 ligę będzie miał też do odegrania nowy dyrektor sportowy, były zawodnik Widzewa – Łukasz Masłowski, który ostatnio tę rolę pełnił w Wiśle Płock.

Tak naprawdę Widzew już dziś powinien mieć trzon drużyny, która będzie walczyła o awans do Ekstraklasy, a póki co wygląda na to, że ma niezbędne uzupełnienia składu. Oczywiście z całym szacunkiem dla aktualnie występujących w tej drużynie zawodników, bo kilka  posunięć w zimowym okienku transferowym wydaje się być naprawdę przyzwoitymi. Mowa tu przede wszystkim o defensywnym pomocniku Kohei Kato, który w każdym meczu zostawia dużo zdrowia na boisku i od razu wyrósł na ulubieńca publiczności Widzewa, bo najbardziej odzwierciedla legendarną waleczność tej drużyny. Należy pamiętać jednak, że Widzew przede wszystkim potrzebuje bramek - tu włodarze Widzewa odpowiedzieli ściągnięciem Rafała Wolsztyńskiego z Górnika Zabrze. Z tym, że Wolsztyński jest po kontuzji więzadeł krzyżowych i do Widzewa przyszedł tak naprawdę się odbudować, a poza tym jest wciąż stosunkowo młodym i niedoświadczonym zawodnikiem, który Ekstraklasę ma w planach dopiero zawojować. Mimo dużego potencjału, który od razu zademonstrował niejednokrotnie ratując Widzew przed porażką i to wchodząc z ławki rezerwowych, to nadal nie jest to chyba zawodnik, który samodzielnie pociągnie tę drużynę do Ekstraklasy.

Takim uderzeniem Wolsztyński uratował Widzewowi remis w Tarnobrzegu!



Dlatego Widzew koniecznie musi wzmocnić się na tej pozycji w rasowego napastnika, który co mecz będzie gwarantował przynajmniej jedno trafienie na tym poziomie rozgrywek. Mówi się, że w orbicie zainteresowań Widzewa jest  jego były zawodnik, Marcin Robak, ale umówmy się – dopóki Robak, mimo prawie 37 lat na karku, wiciąż walczy o koronę króla strzelców w Ekstraklasie, to Widzew nie ma co myśleć, o sprowadzeniu go na Piłsudskiego. No, chyba, że Śląsk, co jest całkiem prawdopodobne, z Ekstraklasy spadnie, a Widzew do 1 ligi awansuje – wtedy, przy odpowiednim obciążeniu budżetu Łodzian, szanse na jego sprowadzenie diametralnie by wzrosły.

Jednak, aby napastnicy Widzewa zaczęli strzelać bramki, druga linia musi mieć kilku naprawdę kreatywnych zawodników, którzy będą dorzucali piłki napastnikom  i od czasu do czasu sami znajdą drogę do bramki przeciwnika. I tu Widzew zareagował w sumie odpowiednio ściągając perspektywicznego Adama Radwańskiego z Wisły Płock, który już 3 lidze w Widzewie (wypożyczenie) pokazywał spory potencjał. Należy jednak pamiętać, że to wciąż bardzo młody zawodnik, który dobre mecze przeplata występami kompletnie bezbarwnymi, a właśnie na tej, kluczowej pozycji Widzew potrzebuje prawdziwego profesora, który w środku pola będzie dzielił i rządził. Póki co, Radwański nie wydaje się być tym zawodnikiem gwarantującym taką jakość w każdej kolejce, a  Dario Kristo ostatnio nieco przygasł, jeśli chodzi o kreowanie gry i strzelanie bramek, o czym świadczy utrata opaski kapitańskiej  oraz dotychczas pewnego pierwszego składu.

Jeśli chodzi o formację obronną, tutaj można mieć najmniej zastrzeżeń, bo Widzew traci stosunkowo niewiele goli i w tej statystyce jest  wśród liderów 2 ligi, jednak nie wiadomo czy na1 ligę to nie będzie za mało. Mimo niewielu traconych goli obrońcy Widzewa praktycznie w każdym meczu popełniają kilka naprawdę poważnych błędów i zapewne w tej formacji również powinni zadbać o wzmocnienia na odpowiednim poziomie.



Prawda jest taka, że mecze Widzewa w tym sezonie, przy tych możliwościach, powinny być nudne i mało interesujące do oglądania z punktu widzenia kibiców spoza kręgów ich fanów, ponieważ Widzew każdy mecz powinien wygrywać przynajmniej po dwa - trzy do zera, a nie seryjnie je remisować, jak dotychczas. Przykro stwierdzić, że mecze Widzewa w rundzie wiosennej są nudne ze względu na indolencję strzelecką, a nawet na umiejętność stworzenia sobie odpowiedniej ilości sytuacji bramkowych. Ten mankament szczególnie udowodnił niedawny mecz,  zapowiadany na hit kolejki, pomiędzy Górnikiem Łęczna (prowadzonym przez byłego, dwukrotnego trenera Widzewa – Franciszka Smudę) i murowanego faworyta do awansu  - drużynę Widzewa. Niestety, ten pojedynek, transmitowany na cały kraj za pośrednictwem ogólnopolskiej stacji TVP3, kompletnie zawiódł, a obie drużyny rzeczywistych szans na strzelenie bramki stworzyły sobie jak na lekarstwo.

Warto jednak nadmienić, że Widzew został przygotowany przed Radosława Mroczkowskiego naprawdę dobrze pod względem fizycznym, gdyż w każdym spotkaniu wyraźnie dominują nad przeciwnikami  wybieganiem i  zaangażowaniem w grę do ostatnich minut. To jednak, jak pokazują ostatnie wyniki, nie wystarczy, by dostarczać co mecz wygrane, co w przypadku Widzewa jest absolutną koniecznością.  Ktoś jednak te bramki strzelać musi, a przeciwnicy, jak widać, nie mają zamiaru tanio skóry sprzedawać, podwójnie mobilizując się na mecze z czterokrotnym Mistrzem Polski, właśnie głównie ze względu na ich bogatą historię.

I kolejna zagwozdka - czy wykorzystano w pełni obecne zasoby...?


Jak Widzew zareaguje kadrowo po awansie do 1 ligi, co, raz jeszcze podkreślam – nie powinno ulegać żadnej wątpliwości, to już wkrótce się okaże. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na dziwne decyzje dotyczące zawodników z obecnego składu. Konkretnie chodzi o zawodnika, który wydaje się, że byłby w stanie odmienić tę drużynę, mimo wciąż młodego wieku. Ten zawodnik to Kacper Falon, który dobrze prezentował się już w 3 lidze, kilkakrotnie dając Widzewowi zwycięstwo i niejednokrotnie wyrastając poziomem ponad reprezentowany wówczas przez Widzew. Oprócz kilku ważnych bramek i asyst, swoją nieszablonową grą zwracał uwagę ekspertów, jak chociażby Macieja Szczęsnego podczas meczu z Polonią w Warszawie, gdzie były Widzewiak wprost ocenił tego zawodnika jako kogoś, kto już wtedy powinien grać na wyższym poziomie rozgrywkowym niż 3 liga.

Zwycięska bramka Falona w doliczonym czasie gry z Pelikanem Łowicz:



Tymczasem Widzew, a konkretnie trenerzy gdzieś go schowali, każąc mu kopać co tydzień w lidze okręgowej! Tam, ten piłkarz o niewątpliwie ponadprzeciętnych umiejętnościach, prawie prawie w każdym spotkaniu aplikuje przeciwnikom bramki, czy popisuje się asystami, a niejednokrotnie notował na swoim koncie hat-tricki. Aż dziw bierze, że Widzew nie dał mu nawet szansy zaprezentowania się w 2 lidze, bo właśnie takich zawodników Łodzianie teraz najbardziej potrzebują. Na razie wygląda to tak, jakby chcieli go ukryć, aby lepszy klub z wyższej ligi im go nie podprowadził. Zobaczymy, być może trener Paszulewicz pozna się na talencie tego chłopaka i da mu szansę zaprezentowania się w 2 lidze jeszcze w tym sezonie. Bez wątpienia jest to piłkarz, którego Widzew teraz naprawdę potrzebuje, czyli bardzo kreatywnego, odnajdującego się w grze kombinacyjnej, potrafiącego odpowiednio dograć do lepiej ustawionych kolegów, a do tego potrafi strzelać bramki i to w najcięższych momentach, czego czasami jego obecnym kolegom z drużyny po prostu brakuje.

Tytus Dobrowolski


UWAGA! Jesteś początkującym dziennikarzem sportowym lub chciałbyś nim zostać? Masz okazję się sprawdzić! Dołącz do naszego zespołu i wykorzystaj okazję, by nabrać doświadczenia, pisząc do nas >>tutaj<<.


Dołącz do nas
Najnowsze zdjęcia
Premium

2019-09-09 19:06

2019-08-22 10:50

2019-08-12 11:56
Premium

2019-08-12 09:09