Aktualności

Prosto z plaży do Ekstraklasy - niezbadane oblicza polskiego... skautingu.

Alex Bruno & Emerson Carvalho
Alex Bruno & Emerson Carvalho
Krótka opowieść o dwóch amatorach, którzy przez zupełny przypadek trafili do polskiej Ekstraklasy i o tym jak potoczyły się ich dalsze piłkarskie losy.


Polskie kluby są znane z dziwnych transferów, tak zwanego "szrotu" z zagranicy. Jednakże ten przypadek pokazuje, że drużyny z Ekstraklasy potrafią ściągnąć piłkarzy nawet z hotelu w Tunezji, z różnymi, co prawda, skutkami. W marcu 2012 roku na treningu Widzewa Łódź pojawiło się dwóch Brazylijczyków z rocznika 1993, Alex Bruno de Souza Silva oraz Emerson Carvalho de Oliveira. Łódzki klub wypatrzył ich podczas zgrupowania w Tunezji, gdzie na plaży przy hotelu Widzewiaków grała grupa chłopaków. Dwaj wyżej wymienieni zawodnicy wywarli tak wielkie wrażenie na ówczesnym  trenerze Widzewa - Radosławie Mroczkowskim, że zabrał ich do Polski.

Latem 2012 roku obydwaj podpisali kontrakty z Widzewem. Nie trzeba było nic za nich płacić, gdyż wcześniej grali tylko amatorsko. Początkowo Brazylijczycy zarabiali podobno 2 do 3 tysięcy złotych miesięcznie, używali komunikacji miejskiej oraz mieszkali w klubowej bursie.

Jako pierwszy w klubie z Al. Piłsudskiego zadebiutował prawoskrzydłowy Alex Bruno. Stało się to 11 sierpnia 2012 roku w meczu 1/16 Pucharu Polski z Piastem Gliwice. Alex wszedł na boisko w 59 minucie meczu. Ten szybki i dobry technicznie zawodnik nadspodziewanie prędko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Natomiast już w swoim czwartym występie w Widzewie, meczu 3. kolejki Ekstraklasy z GKS Bełchatów, zaliczył debiutanckie trafienie dla Łodzian. W pierwszym sezonie w Polsce rozegrał 28 spotkań z czego 6 w Młodej Ekstraklasie.

Alex Bruno wyglądał jak Neymar... przed Neymarem! ;) (fot. Mateusz Trzuskowski/Cyfrasport).



Gorzej sezon ułożył się Emersonowi Carvalho. Jeszcze w lecie doznał kontuzji, przez co długo nie mógł trenować z drużyną. Gdy Emerson był już zdrowy, okazało się, że na pozycji lewoskrzydłowego, gdzie ten zawodnik czuł się najlepiej, jest duża konkurencja. W Ekstraklasie zagrał dopiero w ostatniej kolejce sezonu w przegranym 1-2 wyjazdowym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Rozegrał wtedy całą drugą połowę. Był to jedyny mecz Emersona Carvalho dla Widzewa. Przed sezonem 2013/2014 nie wrócił do Polski z wakacji w ojczyźnie. Nie było wiadomo co się z nim stało. Jednakże w Łodzi nie czekano już na tego zawodnika.

Za to o swoją karierę po powrocie do ojczyzny Emerson Carvalho zadbał... na Youtubie:



Alex Bruno też miał problemy z powrotem do Polski po wakacjach. Stało się to po przerwie świątecznej sezonu 2013/14. Zawodnik przyjechał do Polski 10 dni po wyznaczonym terminie. Za karę został odsunięty od pierwszego zespołu, do którgo wróćił dopiero na początku marca. To nie były pierwsze problemy z Alexem Bruno. Jeszcze w poprzednim sezonie był dwukrotnie karany przez Komisję Ligi za swoje zachowanie na boisku. W maju 2014 Widzew spadł do I ligi. Alex Bruno zagrał 24 mecze w tamtym sezonie, lecz aż 18 razy wchodził z ławki rezerwowych. Klub ostatecznie postanowił, że nie przyda im się w walce o powrót do Ekstraklasy.

Kompilacje Alexa Bruno również można odnaleźć  w sieci, który tak, jak w Polsce, poradził sobie o wiele lepiej od swojego kolegi:



I jeszcze nowsza kompilacja, z 2018 roku, z Korei Południowej:



Po wyjeździe z Polski kariery obu zawodników rozwineły się zupełnie inaczej, podobnie jak w Polsce. Alex Bruno po pół roku bez klubu podpisał kontrakt z brazylijskim AA Santa Rita. Później reprezentował barwy mołdawskiego Zimbru Kiszyniów oraz Gyeongnam FC i Suwon FC w Korei Południowej. Obecnie gra dla drugoligowej drużyny w swojej ojczyźnie - Londrina, do której dołączył na początku tego roku. Natomiast Emerson Carvalho odnalazł się po trzech latach w brazylijskim Tanabi Esporte Clube. Po kilku miesiącach klub zrezygnował z jego usług. W marcu 2017 podpisał kontrakt z Tocantins EC występującym w lidze stanu Tocantins.

Pomimo, że ani Alex Bruno, a tym bardziej Emerson Carvalho nie zapisali się znacząco w historii polskiej Ekstraklasy, warto było przytoczyć ich historię. Nasuwa ona kilka wniosków. Po pierwsze, polskie kluby potrafią wyszukiwać zawodników nawet na wakacjach, co często w takich sytuacjach bywa czystym przypadkiem. Po drugie, w Ekstraklasie mogą zadebiutować zawodnicy "wynalezieni" nawet na przyhotelowej plaży na zgrupowaniu. Po trzecie, doświadczenie z profesjonalnych akademii nie zawsze jest istotne, co udowadnia przykład obu Brazylijczyków. Bohaterowie tego wpisu grali głównie w malutkich klubach w Brazylii. Emerson Carvalho niby miał epizod we Fluminense, ale to było w juniorach i przez krótki okres. Co naprawdę się liczy to talent, pasja, ciężka praca i... odrobina życiowego farta. Pomyślcie jak trudno było tym dwóm amatorom nagle trenować w Polsce przy często minusowych temperaturach z profesjonalistami!  Czasami wystarczy uwierzyć w siebie, nie tracić wiary w marzenia o profesjonalnej piłce i... czekać na swojego Radosława Mroczkowskiego ;)

Adam Czubak

______________

Autor tekstu prowadzi na facebooku Adamus Sports Blog o tematyce piłkarskiej. Zachęcamy do polubienia fanpage'a oraz do śledzenia zamieszczanych tam materiałów.


Dołącz do nas
Najnowsze zdjęcia

2019-05-21 00:54
Premium

2019-05-19 12:59
Premium

2019-05-17 18:12
Premium

2019-05-08 11:50